- Przykro mi Verdas, ale niestety, musisz mnie widzieć codziennie - odpowiedziała szatynka.
- Przymknij się Castillo - odpowiedział.
Wszyscy patrzyli na nich w osłupieniu. Ta dwójka się nienawidziła. Byli jak ogień i woda, jak deszcz i słońce, jak zima i lato. Gdy ktoś próbował się wtrącić kończyło się tym samym :
-Nie wtrącaj się! - krzyczeli w tym samym czasie.
- Czego ty chcesz Castillo? - zapytał po chwili.
- Pff...
- No, odpowiedz.
- Odczep się Verdas.
- oooo.... co już skończyły ci się teksty.
- Idiota.
- Idiotka.
- Boy Belieber.
- Serio? Boy Belieber?
- Zamknij się.
- Sama się zamknij.
- Chcesz w nos!?
- Spadaj!
- Spokój! - krzyknął Diego.
- CZEGO!? - Krzyknęli w tym samym czasie.
- Jesteście nienormalni!
- Słyszałeś? My, nienormalni. Pff.. - Violetta zwróciła się do Leona.
- No właśnie.
Po chwili do sali wszedł Pablo.
- Leon , Violetta już, na scenę Voy por ti.
- Ccco?
- NA SCENĘ!
- Pablo, prosze...
- NA SCENE!
- Dobra, no już dobra.
----------------------------------
Tsaaaa...Ja NIE potrafię pisać prologów. No nie umiem. Jak tak emocje po TwitCamie Lodo i Rugg?
Jednak mi się udało napisać prolog ;)
Pozdro
Rose ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz